JAK W CIĄGU ROKU ZAOSZCZĘDZIŁEM 11680 LITRÓW WODY I DLACZEGO TO NIE MIAŁO SENSU?

Przypomina mi się taka scena z jednego z odcinków „Zmienników”. Dwoje głównych bohaterów szuka mieszkania. Sprawdzają różne opcje np. pustostany. Na osiedlu widzą dozorcę, który leje wodę wężem do studzienki. Pytają, po co to robi. On odpowiada, że już podlał trawę, ale lubi tę robotę.

A ja lubię oszczędzanie wody. Pisałem już o oszczędzaniu wody w łazience rok temu. Jest tam sporo wyliczeń. Warto zajrzeć.

złe dziecko

No ale przejdźmy do rozszyfrowania intrygującego tytułu tej notki. Od dwóch lat w zasadzie nie używamy w łazience spłuczki. Mamy wodę zmagazynowaną po kąpielach. Używamy do tego ośmiu czterolitrowych baniaków po płynie do kąpieli. Mamy więc zapas wody 32 l. To akurat wystarcza do obsługi ubikacji przez jeden dzień. W międzyczasie zapas odnawiamy.

Rocznie dzięki temu prostemu zabiegowi oszczędzamy 11 680 l. wody.

Ile zyskujemy?

Litr zimnej wody kosztuje ok. 1 grosz. Zyskujemy więc 116,8 zł rocznie. Nie liczę tu innych metod oszczędzania wody opisywanych w poprzedniej notce. To dosyć mało jak na cały rok, ale jakaś oszczędność jest.

Czy warto?

No właśnie. Tu tkwi problem. Raczej nie warto. Dlaczego? Napełnienie 8 baniaków wodą z wanny trwa ok. 5 minut. Chodzi o samo napełnienie i wytarcie ścierką, żeby mogły stać na podłodze pod umywalką i żeby powodzi nie zrobić. Potem dochodzi czas zużyty na opróżnianie baniaków. To kolejne 5 minut. Tracimy więc codziennie na naszą oszczędność 10 minut. W ciągu roku na „obsługę” naszej oszczędności tracimy więc 10 minut x 365=3650 minut. To prawie 61 godzin. 

Teraz jest kwestia, ile kosztuje godzina naszej pracy. Rozważmy różne opcje.

godzina pracy – 10 zł – w ciągu 61 godzin zarobię 610 zł

godzina pracy – 20 zł – w ciągu 61 godzin zarobię 1220 zł

godzina pracy – 30 zł – w ciągu 61 godzin zarobię 1830 zł

I teraz zestawmy to z tym naszym marnym oszczędzaniem (116,8 zł).

Zastrzeżenia

Nasze wyliczenia to oczywiście tylko liczby. Spójrzmy na nie od ludzkiej, praktycznej strony. Może się wydawać, że te 61 godzin rocznie stracone na „obsługę oszczędzania” to bezsensownie stracony czas. Jednak nie do końca. Jak pisałem, na „obsługę wody” potrzebuję dziennie 2×5 minut. Mogę ten czas wygospodarować w przerwie między innymi czynnościami np. praca na komputerze. To jest odpoczynek dla oczu. Dodatkowo (proszę się nie śmiać) kontakt z wodą uspokaja. Poza tym, lubię tę robotę:)

*****

Zapraszam na facebook – oszczędzanie pieniędzy

Zajrzyj też na mój drugi blog oszczędzanie w banku.

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Google +
  • Wykop
  • Tomasz S

    Witam bardzo chciałbym aby ktoś napisał czemu banki zawsze nas nagrywają jak dzwonimy na infolinię a często inne banki jak my chcemy nagrać rozmowę się poprostu rozłączają ?
    Jak to jest w tej Polsce,jak to jest?

    • Piotr Górnicki

      Banki nas nagrywają, bo chcą kontrolować swoich przedstawicieli oraz ewentualnie mieć jakieś argumenty w walce z nami. Ale jeśli to my potrzebujemy coś udowodnić, to już z uzyskaniem dostępu do takiego nagrania jest gorzej. Tzn. nagrania na pewno nie dostaniemy, ale przecież bywa też tak, że dziwnym trafem akurat nasza rozmowa nie została nagrana albo są jakieś inne „obiektywne” przeszkody.

      A z tym nagrywaniem bankowców to dobry pomysł. Przecież oni nie muszą wiedzieć, że są nagrywani. Na własny użytek możemy to robić. Ewentualnie jako dowód w sprawie sądowej też możemy.

      A może wypróbować to na takich natrętnych, którzy wciąż dzwonią a my mamy ich już dosyć. Skoro nie lubią, jak ich nagrywamy, to od razu na początku rozmowy poinformować, że rozmowa jest nagrywana i mamy spokój:)

  • Kontakt z wodą uspokaja… :) :) :)

    • Piotr Górnicki

      Wiedziałem, że to argument nie do zbicia. Tak irracjonalny, że aż piękny:)

  • Oszczędzanie wody to także ekologia. W końcu w spłuczkach naszych toalet jest woda pitna. W niektórych krajach to luksus.
    Jak ktoś się dopiero buduje, to są fajne systemy odzyskiwania takiej wody (jak również do odzyskiwania ciepła z wody!) z wanny- niestety nie pomyślałem o niczym takim przy wykańczaniu mieszkania.
    Chociaż i tak najwięcej można zaoszczędzić na kąpielach, co w nieco odmienny sposób opisałem na swoim blogu (tyle, że ja namiawiam do wydawania tego co uda się zaoszczędzić na rower, więc trudno to nazwać oszczędzaniem 😉 ).
    A i jeszcze ważny argument- nawet jeśli takie baniaki są upierdliwe, to pokazują dzieciom jak ważne jest oszczędzanie wody. A wiadomo, że czym skorupka za młodu nasiąknie…

    • Piotr Górnicki

      Można by pewnie zrobić jakiś system, żeby woda po myciu szła do spłuczki. Gdzieś to widziałem na youtube.

      Ja też kiedyś pisałem o oszczędności mycia pod prysznicem zamiast kąpieli: http://oszczedzanie-pieniedzy.pl/kapiel-czy-prysznic/

      • Rafał Małek

        No, chyba koniecznie trzeba jakiś system. Bo ręcznie to trochę bez sensu.
        Najprościej gdyby woda z prysznica i zlewu spływała do zbiornika, a z tego zbiornika do toalety. W zbiorniku jakiś zawór przelewowy (czyli otwór odpływowy przy jego górnej części), aby zapobiec przepełnieniu.
        Matematycznie da się wyliczyć jaką objętość powinien mieć ten zbiornik.

        W przypadku budowy domku jednorodzinnego to by miało jakiś sens. Najlepiej gdyby łazienka była wyżej niż ubikacja, to pozwoliłoby na uniknięcie konieczności pompowania wody ze zbiornika do zbiornika sedesu.

        Natomiast w przypadku istniejącej już łazienki byłby problem ze względu na koszty przeróbki, chyba żeby przy okazji i tak już planowanego remontu.

        Koniecznie trzeba uwzględnić wytrzymałość podłogi pod zbiornikiem, bo woda jest bardzo ciężka.

  • Prowokacyjny tytuł 😉

    • Dalej w ten sposób oszczędzam wodę, więc teraz byłoby już kilkaset tysięcy litrów (muszę przeliczyć). I dalej to nie ma sensu ekonomicznego, ale oszczędzanie jest:)

Przeczytaj poprzedni wpis:
JAK KUPIĆ SARDYNKI W PUSZCE?

Jak to, jak kupić sardynki w puszce? Po prostu idę do sklepu i kupuję. No niestety nie jest tak łatwo....

Zamknij