PRALKA WIRNIKOWA – CZY WARTO?

Do tej pory pralka wirnikowa kojarzyła mi się wyłącznie z Franią, która do dziś stoi u rodziców (i podobno działa). Kiedyś czytałem nawet, że Franie przeżywają drugą młodość, bo domowi producenci alkoholu dostrzegli jej walory przydatne w procesie fermentacji.

No, ale nie o alkoholu będzie wpis. Jakiś czas temu zepsuła mi się pralka automatyczna. A o tej pralce jeszcze napiszę (Whirlpool EUT 1000), bo uważam, że po 4,5 roku użytkowania nadaje się wyłącznie na złom, ale to już inna historia. Postanowiłem trochę odreagować i namówiłem żonę na kupno pralki wirnikowej, która jest tańsza przy zakupie a potem pozwoli nam oszczędzić na wodzie i prądzie. 

1

Oczywiście poszukałem opinii w Internecie, popytałem też znajomych i rodziców.

I tak doszło do zakupu nowej pralki Ravanson XPB72-LP. Czas nas naglił (parę tygodni bez pralki przy małych dzieciach to koszmar), więc nie szukałem okazji cenowych, tylko po prostu pojechałem do EURO i kupiłem ten model za 399 zł. Gdybym mógł poczekać na dostawę, to zapłaciłbym jakieś 30-50 zł mniej, ale już nie chcieliśmy zwlekać. W każdym razie przeszukałem sobie różne opinie w internecie, popytałem znajomych i rodziców. Wyszło, że warto a akurat ten model jest ok. 

Trzeba powiedzieć, że technika od czasów „starych” Frani mocno poszła do przodu. Teraz pralka wirnikowa może być wyposażona w wąż dopływowy, mechanizm odpompowujący wodę oraz wirówkę. Czyli w zasadzie robi się coś podobnego do pralki automatycznej. Mój model ma możliwość nalewania wody wężem podłączonym do kranu i ma wirówkę.

Tak jak wielu innych producentów, Ravanson rozdzielił komorę do prania i komorę do wirowania. Komora do prania mieści 4 kg wsadu, a do wirowania 3 kg wsadu. Przez to czasem przy dużym praniu trzeba było wsad do wirowania podzielić na dwie części.

4 3

To co zaciekawiło mnie jeszcze przed kupnem pralki, to jej mała waga – kilkanaście kilogramów, czyli że sam mogę sobie ją przywieźć ze sklepu. To było rzeczywiście wygodne. 

Sam producent reklamuje swój produkt tak: oszczędza wodę, energię i środki piorące, ekologiczna, lekka, łatwa w użyciu. Teraz po kolei doniosę się do przedstawionych zalet pralki.

Oszczędza wodę
Na pewno nie. Zrobiłem kilkadziesiąt prań i tego jestem pewny. Przed zakupem myślałem, że wystarczy raz nalać wodę do prania i potem raz do wypłukania. Tak jednak nie było. Konieczne było dwukrotne płukanie. Nie doceniłem specyficznej budowy pralki wirnikowej, do której trzeba nalać znacznie więcej wody niż do automatycznej. Prane rzeczy muszą po prostu pływać a nie być przygniecione swoim ciężarem do dna. Jeśli nalejemy zbyt mało wody, to ubrania w czasie prania zostaną poskręcane i mogą nawet tak się rozciągnąć, że nie będą nawet nadawały się do użycia. Nie da się więc na wodzie oszczędzić. Na cykl prania i dwa cykle płukania zużywa się minimum 70 litrów wody (pralki automatyczne potrzebują około 50 litrów). Dodatkowo problemem jest to, że pralka sama nie podgrzewa wody, więc część nalewanej wody to woda ciepła, co dodatkowo czyni pranie droższym.

Oszczędza energię
To też nie jest prawda. Całe pranie w zależności od czasu i wkładu kosztowało mnie 5 do 7 gr. To niby są grosze, ale okazuje się, że automat przy odpowiednim programie zużyje mniej. Chociaż pralka wirnikowa nie musi podgrzewać wody, ale widać to nie ma specjalnego znaczenia.  

Oszczędza środki piorące
Też tak nie jest. Proszku czy płynu do prania zużywa się dokładnie tyle samo, co w pralce automatycznej. Wręcz ze względu na słabe wypłukiwanie zrezygnowałem z używania proszku i używałem tylko płynu do prania.

Ekologiczna
Nie wiem, co tam jest ekologicznego? Może jakieś nieszkodliwe materiały? Bo jak pokazałem wyżej oszczędna nie jest.

Lekka
Tak, to duży plus. Pralka nawet jest wyposażona w kółka, żeby bez trudu można ją było przesuwać. To duża zaleta dla kobiet. Niestety ten plus może być też wadą, bo przy wirowaniu zdarza się, że pralka ma zbyt duże drgania i trzeba ją trzymać.

Łatwa w użyciu
Pralka może wydawać się łatwa w użyciu, bo ma mało pokręteł i w zasadzie nie ma się tu czego uczyć. Jednak sporym wyzwaniem może być dobór wsadu do prania. Nie możemy wsadzić za dużo w stosunku do nalanej wody, bo ubrania mogą się zniszczyć. To trzeba wyczuć. Nie można też mieszać kolorów. Pomieszane kolory mogą oznaczać „pypcie” z innych kolorów – ubrania po prostu wymienią się drobinkami materiałów i to się nie wypłucze.

Dobrze, że producent nie napisał, że pralka wirnikowa oszczędza czas. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak właśnie jest. Moje pranie najczęściej wyglądało następująco:

6-7 minut – pranie
3-4 minuty – płukanie
3-4 minuty – płukanie
3-6 minut – wirowanie (jak było dużo prania, to wsad do wirowania trzeba było podzielić na 2 części, stąd czasem 2×3 minuty).

Czyli biorąc pod uwagę najkrótsze czasy, można się zmieścić w 15 minutach. To bardzo krótko. Niestety dużo czasu zajmuje nalewanie i spuszczanie wody, przekładanie prania między komorami. W praktyce trzeba się by było bardzo spieszyć, żeby zmieścić się w 30 minutach. I to nadal jest niezły czas w porównaniu z pralkami automatycznymi. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że automat nie angażuje naszego czasu w trakcie prania, a w przypadku pralki wirnikowej tak niestety jest. Kilkuminutowe odstępy czasu, w których nie jestem pralce „potrzebny” to za krótko, żeby zająć się czymś innym. Tak więc każde pranie to praktycznie 30 minut poświęcone całkowicie na sprawy prania. A to już decyduje, że pralka wirnikowa w moim przypadku odpada. O tym więcej w notce poświęconej kosztom użytkowania obu typów pralek.

PLUSY
– tania
– lekka
– prosta konstrukcja np. programator mechaniczny – mniejsze ryzyko popsucia
– przydatna do użytku wszędzie tam, gdzie nie ma wody bieżącej

MINUSY
– wąż odpływowy jest prawie równo z podłogą – jeśli nie mamy odpływu wody w podłodze (a pewnie większość z nas nie ma), to trzeba pralkę trzymać na podwyższeniu, żeby woda mogła swobodnie spływać np. do wiadra.
– nieekonomiczna – duża strata czasu i większe zużycie wody i prądu niż w pralce automatycznej
– ryzyko zniszczenia materiałów
– ryzyko pozostania drobinek innych kolorów na materiałach

Teraz zakończenie mojej przygody z Ravansonem. Po miesiącu użytkowania postanowiliśmy ją sprzedać. Pralkę sprzedałem na tablica.pl za 249 zł, czyli ze stratą 150 zł. Eksperymenty czasem kosztują. Stało się. Mam nadzieję, że jeśli stoisz przed wyborem pralki, to choć trochę pomogłem.

*****

Zapraszam na facebook – oszczędzanie pieniędzy. Zapisz się też na listę mailingową, żeby otrzymywać info o nowych notkach.

Zajrzyj też na mój drugi blog oszczędzanie w banku.

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Google +
  • Wykop
  • Tom

    Muszę przyznać, że ciekawy artykuł – widziałem takie pralki w sklepach, myślałem że kupują to jedynie ludzie z sentymentu do frań albo do domku letniskowego.

    Mi nie przyszłoby mi do głowy taką pralkę kupić do domu, tak jak myślałem pranie/ doglądanie procesu sporo czasu pochłania.

  • Piotr Górnicki

    -> Tom
    Niestety dla mnie taki eksperyment był dosyć drogi:) Przeprosiliśmy się z ideą pralki automatycznej. Kupiłem nowego Boscha i od miesiąca już tylko wspominam czasem ten wirnikowy koszmar.

  • Red__Eye

    Co do ciepłej wody – a pralka automatyczna to podgrzewa tę wodę gratis?

    Tak czy inaczej woda musi zostać jakoś podgrzana. Jeśli mamy np. ciepłą wodę z sieci miejskiej, to wychodzi to taniej niż podgrzewanie prądem. Jeśli mamy wodę z kolektorów to podgrzewanie jest gratis. Przy boilerze wbudowanym w piec CO też cena jest niziutka. Pralka automatyczna podgrzewa prądem, co jest chyba najdroższą opcją (a w dodatku blaszany bęben ma sporą pojemność cieplną a więc dużo marnuje się na zagrzanie blachy).

  • Red__Eye

    …w kwestii czasu:
    Podczas wirowania jednego wsadu można prać drugi. Owszem, jedno pranie trwa pod 30 minut, ale z uwagi na osobną komorę płukania/wirowania można robić dwa prania „na zakładkę”. A więc realistycznie pod 20 minut na każde pranie oprócz pierwszego. W porównaniu z „ekspresowymi” programami pralek automatycznych (44min) wypada to całkiem nieźle – a przy zwykłych (3h 20min) to już w ogóle.

    Z resztą, gdy w głównej komorze jest woda, to problem pralki „chodzącej” podczas wirowania znika.

    Należałoby powiedzieć coś o gabarytach. Na szerokość pralka jest gdzieś taka jak duża automatyczna, ale na głębokość – połowa z tego. Dobrze nadaje się do małych łazienek.

    I jeszcze kwestia ekonomii, jeśli mamy małe pranie. Dajmy na to, dwie-trzy koszule. Automatyczna zużyje tyle samo wody co na duże pranie. W tej – napełniamy do znaczka „Low”.

    Rzeczywiście podstawową wadą jest sporo roboty. Pranie nie robi sie samo. Trzeba nalewać, wylewać, przekładać, włączać wirówkę, włączać wodę do płukania, wyłączać wodę do płukania – automat w tym wypadku bije wirnikową na łeb, wkładasz pranie i zapominasz. I rzeczywiście wody trochę więcej schodzi. Cała reszta – moim zdaniem to nie wady.

  • toja

    Pralka Beko zużycie wody teoretyczne 45 l , a faktyczne 100 l – prądu nie sprawdzałam, ale zużycie wody mną wystarczajaco wstrząsnęło.

  • Piotr Buczkowski

    Ja się zastanawiam nad tą pralką . Mamy bliżnięta roczne i co raz to opaskudzą się jedzeniem. Nie jest to jakieś przepocone czy coś wystarczyło by przeprać , a pralka automatyczna pierze i pierze. Tu jest ciekawa strona na temat tych pralek http://www.pralkiwirnikowe.com.pl

    • Piotr Górnicki

      Podtrzymuję moje zdanie z notki na blogu. Przy częstych praniach lepiej zaopatrzyć się w dobrą pralkę automatyczną z programem oszczędnościowym. W BOSCHu używam tylko takiego programu (30 minut) ewentualnie jeszcze go skracam do 15 minut dodatkową funkcją eko.

      • Piotr Buczkowski

        zgadzam się z tobą. Tylko czy ta pralka kosztuje 350 zl ? Zapewne więcej i jakoś nie odważył bym się tam wsadzić moich ubrań roboczych pełnych smaru a potem prać w nich ubranka dzidziusiów 😉

        • Piotr Górnicki

          BOSCH kosztował około 1000 zł. Jak będziesz miał wirnikową, to nadal pozostanie dylemat z ubraniami w smarze i dziecięcymi. Ja bym te w smarze chyba prał ręcznie a dziecięce w automatycznej. Po 15 minutach masz gotowe. Ewentualnie czasem u mnie jest kilka razy po 15 minut jak wybielam wybielaczem z chlorem i potem jeszcze puszczam 2x program tylko z wodą i rzeczami, żeby wybielacz dobrze się wypłukał.

          • Piotr Buczkowski

            Ha ha. To faktycznie ekonomiczne pranie. A tak na marginesie wybielacz jak nazwa wskazuje wybiela a nie czysci. To ze jest cos biale nie oznacza ze jest czyste.

Przeczytaj poprzedni wpis:
SHOWROOMING (OGLĄDACTWO)

Przeczytałem dziś na gazeta.pl o zwiększającym się zjawisku showroomingu, czyli po polsku "oglądactwa". Planujemy sobie jakiś zakup sprzętu RTV, AGD...

Zamknij