PROSTY SPOSÓB NA ZDROWIE – OLEJE ROŚLINNE

Siedzę w domu ze złamaną nogą. Sporo mam więc ostatnio do czynienia z tematem „zdrowie”. W najbliższym czasie omówię kilka tematów zdrowotnych, które mi się właśnie przypomniały. Będzie więc o oszczędzaniu … zdrowia.

Nie jestem lekarzem ani dietetykiem, więc jeśli ktoś ma jakieś uwagi do tego, co za chwilę napiszę, to bardzo proszę o komentarze. Nie będę za bardzo wnikał w szczegóły teoretyczne, przedstawię same konkrety. Dziś temat olejów roślinnych i ich wpływu na nasze zdrowie. Trochę kiedyś o tym poczytałem i…zapomniałem wprowadzić w życie. Po paru latach odkurzyłem temat. Minął rok i teraz mogę omówić efekty.

Na początek jednak trochę teorii. Niestety w naszym codziennym jedzeniu spotykamy się z dosyć dużą ilością tłuszczów, które nie są dla nas zbyt dobre. Od dziecka nie lubiłem tłuszczów zwierzęcych, unikałem wszystkiego, co tłuste, z wyjątkiem masła. Mięso i wędliny musiały być chude, bez żadnych żyłek, „białego”, bo po prostu miałem odruch wymiotny. I z tym masłem to nie był taki zły pomysł, bo lepsze już to od margaryny. 

A przy okazji znacie historię margaryny? Po raz pierwszy została ona użyta na masową skalę na potrzeby wojsk napoleońskich idących na Rosję. Potem wróciła w czasach Wielkiego Kryzysu lat 30 XX w. w Stanach Zjednoczonych. Początkowo było to więc rozwiązanie mocno awaryjne w stosunku do masła, po prostu tańsze. Ludzie dobrze zdawali sobie sprawę, że tłuszcze roślinne w procesie utwardzania przestają służyć naszemu zdrowiu. Natomiast dziś margaryny przedstawia się jako zdrowy produkt i na dodatek często służący obniżeniu poziomu cholesterolu. Kto chce, niech je. Ja tego nie ruszam.

A jeszcze jak jesteśmy przy cholesterolu, to też warto postudiować temat, bo co prawda poprawność polityczna nie pozwala, ale pojawiają się głosy w środowisku medycznym, że z tym zagrożeniem cholesterolem to wielka ściema, na której zarabiają firmy farmaceutyczne. WHO podobno ma kolejny raz obniżyć dopuszczalne normy cholesterolu z 200 do 180. Mój ostatni wynik to 190. Jeszcze dziś jestem zdrowy, a już jutro, po obniżeniu norm,  mogę wymagać leczenia:)

Ale wróćmy do tematu. Przeczytałem kiedyś, że błona każdej komórki składa się w większości z tłuszczu, cały mózg także. Organizm ma zdolność wybrać sobie z tego, co dostarczamy mu z jedzeniem, tłuszcz (budulec) najlepszej jakości. Tylko musimy to zrobić! Istnieje teraz cały trend mówiący o korzyściach ze spożywania olejów w zapobieganiu i leczeniu nowotworów. Coś w tym może być. Zdrowe komórki to zdrowy organizm. Błona komórkowa normalnie funkcjonuje, komórka oddycha i wszystko dobrze działa.

Pewnie każdy coś tam słyszał o diecie budwigowej. Ja z żoną i z dziećmi akurat nie mam problemu z nowotworami, więc nie staraliśmy się tej diety stosować, ale już rodzicom tę dietę poradziłem. Sporo jest w Internecie na ten temat, można poczytać. Twarożek z olejem lnianym, odstawiamy inne tłuszcze i powinno być lepiej. 

Ja natrafiłem na publikację (mała książeczka „Oleje kluczem do zdrowia„) mówiącą o odpowiedniej proporcji kwasu linolowego (w uproszczeniu omega 6) i linolenowgo (w uproszczeniu omega 3). Właściwe proporcje tych kwasów daje spożywanie oleju lnianego i słonecznikowego.

Zaczęliśmy sobie robić pastę z tymi olejami. Kostka twarogu (podobno ma być chudy i ma pomagać we wchłanianiu tych nienasyconych kwasów tłuszczowych), 5 łyżek oleju lnianego, 5 łyżek oleju słonecznikowego. Do tego pieprz, bazylia, makrela, szczypior, jajko itp. To taka nasza modyfikacja diety budwigowej. Nie da się tego na kanapkach zjeść zbyt dużo, dlatego zaczęliśmy też pić olej lniany pół na pół z sokiem malinowym (oczywiście naturalnym, bez cukru). 

Ja i żona bezpośrednio pijemy w ten sposób 10 lub 20 ml oleju lnianego. Starszemu synkowi (niecałe 5 lat) też mieszanka z sokiem zasmakowała, a młodszy (niecałe 2 lata) ma podawany olej w mleku i w kaszce.

Czytałem gdzieś, że oleju lnianego nie zaleca się dzieciom do lat 3. Od lekarza słyszałem, że w przypadku dziewczynek chodzi o stymulację jakiegoś hormonu, stąd lniany nie jest zalecany we wczesnym dzieciństwie. Ja mam chłopców i piją. Dzieciom dajemy dziennie ok. 1 mililitr / kilogram masy ciała.

Co stosujemy?

Bardzo ważna uwaga co do wytwarzania olejów. Jest na rynku sporo olejów, ale nie wszystkie są tak samo wytwarzane i przechowywane. Z mojej wiedzy wynika, że powinny to być oleje tłoczone na zimno i potem trzymane w odpowiedniej temperaturze. 

Akurat z olejem słonecznikowym robię wyjątek. Kupuję tłoczony na zimno, ale taki do trzymania w temperaturze pokojowej. Znalazłem taki w Carrefourze w cenie ok. 15 zł za 0,75 l. W żadnym z innych dużych sklepów sieciowych nie znalazłem oleju słonecznikowego, tłoczonego na zimno.

Olej lniany kupuję tłoczony na zimno i do przetrzymywania w temperaturze do 10 stopni. Są też takie do trzymania w temperaturze pokojowej i są znacznie tańsze, ale…nie na wszystkim da się oszczędzić:) Mój olej jest firmy Oleofarm (marka Lenvitol). Kupuję go w aptece internetowej w cenie ok. 39 zł za litr. Olej odbieram z apteki sam, bo tylko wtedy mam gwarancję, że dowiozę go do domu w odpowiednich warunkach. W aptece olej trzymany jest w lodówce i (jak poproszę) dają mi do niego styropianowy futerał. Dużo olejów różnych firm jest na Allegro, ale z przesyłkami jest różnie. Lepiej chyba nie próbować. Rozrzut cenowy jest też spory. Drogo jest w sklepach ze zdrową żywnością a np. w aptekach DOZ (jedna z większych sieci) litr Lenvitolu kosztuje aż 54 zł. Nie mam interesu w tym, żeby reklamować tu konkretną firmę. Jak znajdziesz coś ciekawego, to daj znać.

Co to daje?

Miało nie być teorii, tylko konkrety. Proszę bardzo. W ciągu roku stosowania znacznie wzrosła odporność całej rodziny na przeziębienia. Warto zaznaczyć, że stosowanie olejów to nie jest jakiś cudowny środek, który od razu rozwiąże nasze problemy zdrowotne. Na opakowaniu Lenvitolu jest informacja, że efekty można obserwować po 3 miesiącach. My efekty zobaczyliśmy już chyba po miesiącu.

Do tej pory w okresach oprócz lata starszy synek bardzo często się przeziębiał. Była to ok. jedna infekcja miesięcznie. W wielu miesiącach częściej siedział w domu niż chodził do przedszkola. Próbowaliśmy wszystkiego co radzili lekarze. Zaczęło się od Bioaronu, potem Ribomunyl, na koniec Padma. Bioaron nie zadziałał, po Ribomunylu było gorzej, a Padma miała jakiś skutek, ale to jeszcze nie było to. Potem było ok. pół roku przerwy od tych specyfików i przyszła pora na oleje. Po roku widać, że jest mniej infekcji i synek przechodzi je zdecydowanie łagodniej. Z tego co pamiętam, nie miał w tym roku ani razu podawanego antybiotyku, a wcześniej większość infekcji tak się właśnie kończyło.

Ja od kilkunastu lat miałem problemy z zatokami. Mimo chodzenia w czapce od września do marca, w zimnych miesiącach często problemy wracały. Podobno to ze względu na krzywą przegrodę i to się nie zmieni bez operacji. Tymczasem przez cały 2013 r. nie mam problemów z przeziębieniem i zatokami. Jeśli coś się pojawia, to szybko przechodzi. Nie muszę chodzić do lekarza.

Ile to kosztuje?

Miesięcznie zużywamy (2 dorosłych, 2 dzieci) 2 litry oleju lnianego i niecałą butelkę 0,75 l oleju słonecznikowego. Łącznie kosztuje nas to ok. 90 zł. Jeśli dzięki temu cała rodzina jest zdrowa, to widzę, że naprawdę warto. Na leki wydawaliśmy znacznie więcej. 

*****

Zapraszam na facebook – oszczędzanie pieniędzy. Zapisz się też na listę mailingową, żeby otrzymywać info o nowych notkach.

Zajrzyj też na mój drugi blog oszczędzanie w banku, gdzie piszę  o rodzajach pożyczek pozabankowych.

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Google +
  • Wykop