UBEZPIECZENIE NA ŻYCIE – CZY WARTO? cz.1

Byłem kiedyś agentem ubezpieczeniowym. Ot, takie „błędy młodości”. Był rok 1999 – reforma ubezpieczeniowa wchodziła w życie, można było sporo zarobić. Ludzie zasypywanie byli groźną informacją, że tzw. I filar (ZUS) i II filar (OFE) zapewni im ok. 50-procentową stopę zastąpienia, czyli po zakończeniu życia zawodowego dostaną emeryturę w wysokości ok. połowy tego, co do tej pory zarabiali. To robi wrażenie i, co ważne – działa na emocje. A „usłużni” agenci ubezpieczeniowi w tym momencie dopowiadali – potrzebny jest panu/pani...

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Google +
  • Wykop
Komentarzy: 0,