STAŁY KLIENT – NAJLEPSZY KANDYDAT DO WYDOJENIA

Zostawiamy na chwilę temat ubezpieczeń na życie i na przykładzie ubezpieczenia komunikacyjnego omówimy problem robienia głupków ze stałych klientów.

Kończy ci się umowa na komórkę i operator dał ci „dobrą” propozycję? But wait… przecież to jest gorsza propozycja niż dla nowego klienta. To tak się premiuje przywiązanie do firmy? Tak samo jest niestety w innych branżach.

Mam ubezpieczenie samochodu w AXA. Było z tym trochę przejść w ostatnim roku, ale wszystko dobrze się skończyło. Zresztą jestem z AXA od paru ładnych lat, bo ceny mają dobre i do warunków też nie mogę się przyczepić. Ubezpieczenie kończy mi się na początku października. Zawsze firmy, które mają nasze dane pamiętają, żeby coś od siebie zaproponować na ok. miesiąc przed końcem. AXA też zaproponowała przedłużenie. 

W ubiegłym roku za OC+AC płaciłem 1020 zł. Po roku samochód traci na wartości, więc sądziłem, że ubezpieczenie będzie tańsze. Nic z tych rzeczy. Co prawda z jakimś dobrym NNW (koszt 12 zł), ale koszt na ten rok 1050 zł. To jest cena i tak dobra w porównaniu z konkurencją, ale postanowiłem wyliczyć składkę w sytuacji, gdybym nie był klientem AXA. Wyszło mi…850 zł. Nie podoba mi się takie podejście do klienta.

Pamiętam, że już kiedyś w takiej sytuacji stosowałem pewien wybieg. Przed końcem okresu ubezpieczenia rezygnowałem z kontynuacji. Wtedy mogłem zostać znów nowym klientem. Niestety teraz system na to nie pozwala W trakcie wyliczania składki jest obowiązek zaznaczenia odpowiedzi, „w jakiej firmie w tej chwili jesteśmy ubezpieczeni”. Jeśli zaznaczę AXA, to nie wyliczę składki przez Internet – muszę zadzwonić do działu odnowień, a tam czeka na mnie składka o 200 zł wyższa niż dla nowych. Jeśli zaznaczyłbym, że mam polisę w innej firmie, to musiałbym poświadczyć nieprawdę, czego nie zrobię.

Ktoś ma jakiś pomysł?

*****

Zapraszam na facebook – oszczędzanie pieniędzy. Zapisz się też na listę mailingową, żeby otrzymywać info o nowych notkach.

Zajrzyj też na mój drugi blog oszczędzanie w banku, na którym ogłosiłem właśnie konkurs.

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Google +
  • Wykop
  • Maciej

    Zależy co to za samochód (ile jest warty) i czy jest firmowy. Kiedy mi ubezpiczyciel podniósł znacznie składkę za OC, zapłaciłem, sprzedałem go zaufanej osobie, odkupiłem i wypowiedziałem umowę. Zgodnie z ustawą o komunikacyjnych ubezpieczeniach obowiązkowych kupujący może wypowiedzieć poprzednią umowę, ubezpieczyciel musi zwrócić składkę za niewykorzystany okres. Nie wiem czy jest ustawa o AC, ale podejrzewam, że tutaj liczy się tylko umowa, więc możesz zaryzykować kilka dni bez AC, i przedłużyć tylko OC, żeby od razu sprzedać samochód. Moj samochód był na firmę, więc nie było PCC od faktury, a jeżeli nie jest furmowy, to PCC zapłacisz od kwoty na umowie (nie warto tego znacznie zaniżać, bo US może nie uznać wartości poniżej rynkowej). Policz sobie czy Ci się opłaca, u mnie było 1200 zł vs 600zł, wieć było warto się fatygować.

    • Piotr Górnicki

      Trochę nie nadążam. Nie bardzo rozumiem, co mi daje ta sprzedaż i odkupienie?

      U mnie różnica nie jest tak duża. Miałem 1020 zł, a mam mieć 1050 zł. Gdybym był nowym klientem, to 850 zł. Już udało mi się znaleźć w innej firmie za 1000 zł, więc chyba nie będę kombinował.
      Samochód mam kupiony prywatnie.

Przeczytaj poprzedni wpis:
UBEZPIECZENIE NA ŻYCIE – CZY WARTO? cz.1

Byłem kiedyś agentem ubezpieczeniowym. Ot, takie "błędy młodości". Był rok 1999 - reforma ubezpieczeniowa wchodziła w życie, można było sporo...

Zamknij